Czy cierpisz na jedną z najpopularniejszych chorób duchowych? Acedia zbiera coraz większe żniwo. Zwana też duchową depresją bądź chorobą mnichów, coraz częściej dopada też świeckich wyznawców katolicyzmu. Dlaczego? Zapewne główną przyczyną jest styl życia wielu dzisiejszych społeczeństw. Konsumpcjonizm, pogoń za pieniądzem i uciechami życia ziemskiego wymuszają rezygnację z modlitwy, rachunku sumienia i praktyk religijnych. To wszystko skutkuje spłyceniem wiary i uśpieniem sumienia.

Czym objawia się acedia?

Duchowa depresja może przybrać różne formy, ale ma jedną wspólną cechę. Objawia się poczuciem pustki wewnętrznej i beznadziejności duchowej. Chory sam nie wie, czego pragnie. Nie znajduje już ukojenia w modlitwie czy czytaniu Pisma św. Praktyki religijne wydają się być pozbawione sensu, a ludzkie życie celu. Człowiek w duchowej depresji nie znajduje motywacji do działania, co skutkuje brakiem nadziei i zaangażowania. Takiej postawie często towarzyszy przygnębienie i smutek, a czasem rozdrażnienie i gniew.

Jak pomóc człowiekowi w stanie acedii?

Jak w przypadku zwykłej depresji, nie ma jednego sprawdzonego lekarstwa czy działania, które doprowadzi do wyleczenia z duchowej niemocy. Jest jednak szereg działań, które pomagają w ozdrowieniu. Na początku trzeba zdać sobie sprawę z problemu, przyznać się przed sobą samym do acedii. Potem należy szukać oparcia w Piśmie św. i fachowej literaturze katolickiej. Gdy to nie pomaga, trzeba zwrócić się o pomoc do drugiego człowieka. Najlepiej, gdy będzie to osoba świecka bądź duchowna z doświadczeniem w rozwiązywaniu tego typu problemu. Jedno jest pewne, nie wolno poddawać się acedii i trwać w niej bez sensu. Należy szukać pomocy i wsparcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *